Oszuści wyłudzili od 82-latki 35 tys. zł, przekonując ją, że pieniądze pozwolą uwolnić zięcia z aresztu. Kobieta odkryła oszustwo dopiero wtedy, gdy porozmawiała ze swoją córką.
Telefon stacjonarny seniorki zadzwonił po południu 2 listopada 2026 roku. Rozmówczyni udawała jej córkę i opowiadała o potrąceniu kobiety przez męża. Według tej historii mężczyzna był w areszcie, a jego zwolnienie miało kosztować niemal 200 tys. zł.
Gdy 82-latka przyznała, że ma mniej pieniędzy, rozmowę przejęła druga oszustka — tym razem w roli prokuratorki. Zapowiedziała wizytę kogoś, kto odbierze gotówkę. Kilkadziesiąt minut później pod drzwiami seniorki pojawił się nieznajomy. Zabrał przygotowane pieniądze, zapewniając, że dostarczy je prokuratorowi, po czym odjechał.
Policja otrzymała w tym czasie także kilka zgłoszeń o podobnych telefonach. W pozostałych przypadkach rozmówcy nie przekazali pieniędzy. Schemat był podobny: rzekomy krewny miał spowodować wypadek, a wpłata miała zapewnić mu wyjście z aresztu.
Żadna ze służb nie wysyła po gotówkę na uwolnienie krewnego. Po takim telefonie należy przerwać rozmowę i samodzielnie zadzwonić do bliskiej osoby, zamiast działać pod naciskiem rozmówcy. Nie wolno oddawać pieniędzy nieznajomym, niezależnie od deklarowanej funkcji. Podejrzenie oszustwa trzeba zgłosić pod numerem 112. Policjanci proszą też, by uprzedzić rodziców i dziadków o takich telefonach.
źródło: Aktualności KPP Puławy
